29 listopada 2012

Rozdział 3

Obudziłam się leżąc na ramieniu Gabriela. Nie mogłam uwierzyć w to co stało się tej nocy… Dla niektórych może wydać się to niepojęte, ale dopiero teraz w stu procentach poczułam, że należy on do mnie, a ja do niego i zostanie tak już na zawsze…
-Cześć kochanie – z zamyślenia wyrwał mnie Gabryś całując przy tym w usta.
-Hej… – oddałam pocałunek.
-Wybieramy się gdzieś dzisiaj? Może pójdziemy do sklepów i kupię ci sukienkę na jutrzejszy bal?
-Miło z twojej strony, ale co do sukienki, to obiecałam Sophie, że z nią wybiorę się na zakupy…
-Trudno… W takim razie wstawaj, ubieraj się i schodzimy na śniadanie.
-Tak jest! – udałam, że salutuję.
Założyłam krótką, szarą spódniczkę, do tego luźną bluzkę na ramiączkach i moje ulubione koturny. Włosy związałam w luźny kucyk, oczy wymalowałam tuszem do rzęs i byłam gotowa. Kiedy wyszłam z łazienki, Gabriel już na mnie czekał. Jak tylko opuściliśmy pokój, na szyję rzucił mi się Connor.
-Ellie! Super, że już wstałaś! Zaprowadzisz mnie na zajęcia z angielskiego? Proszę!
-Pewnie. Z chcęcią pójdziemy, prawda Gabriel?
-No jasne.
Przy posiłku nie obeszło się bez złośliwych uwag Xavier’a co do tego jak jestem ubrana i tego, że mój chłopak u mnie nocował. Ojczym powiedział, że wyglądam i zachowuję się (cytuję) jak dziwka. Twierdził tak, ponieważ według niego nie powinnam ubierać tak krótkich spódniczek, choć sięgała mi prawie do kolan i bluzek z głębokim dekoldem oraz powód numer jeden : spał u mnie chłopak, z którym jestem od ponad dwóch lat, ale przecież dla Xavier’a to się nie liczy. Nieważne ile bym była z obojętnie z kim , on i tak uważa, że śpię z każdym na jakiego wpadnę.. Gabriel słysząc jakie brednie opowiada Xavier musiał panować nad sobą, żeby nie wdać się z nim w kłótnię. Z drugiej strony to się mu nie dziwie, bo ja też nie chciałabym słuchać tak przykrych słów o bliskiej mi osobie. Jednak byłam mu ogromnie wdzięczna, za to, że się nawet nie odezwał.
Gdy wyszliśmy z domu Gabryś wziął Connora „na barana”. Mały był bardzo szczęśliwy. W przeciwieńtwie do swojego taty uwielbiał moją sympatię.
Po odprowadzeniu go na zajęcia udaliśmy się do Sophie i stamtąd Gabryś pojechał do swojego domu.
Na zakupach bardzo dużo rozmawiałam z przyjaciółką. Dobrze było jej powiedzieć o tym co mnie męczy lub denerwuje. Ona wszystko rozumie. Do tego potrafi dawać wspaniałe rady..
W moim ulubionym sklepie długo nie mogłam się zdecydować jaką sukienkę kupić. Ostatecznie wzięłam białą z dekoldem w kształcie litery „V”, a Sophie czerwoną bez ramiączek. Obydwie sięgały prawie do kolan.
Z moim nowym ubraniem wróciłam do domu. Tam czekała na mnie niespodzianka. Moi rodzice wraz z Connor’em pojechali do mamy Xavier’a i mieli nie wracać do późna w nocy, bo podróż w jedną stronę zajmuje około 4 godziny, więc myślałam, że będę sama. Jednak myliłam się. Gdy tylko weszłam do salonu zobaczyłam pięknie nakryty stół, na którym dodatkowo stało kilka świec. Chwilę później ujrzałam Gabriela. Nie czekając długo podeszłam do niego, a ten pocałował mnie i oznajmił, że wie, że zasługłuję na wiele więcej niż zwykłą kolację, ale od czegoś trzeba zacząć. Po tym wspaniałym posiłku włączyliśmy film. Pomimo tego, że była dopiero 22.00 po kilku minutach oglądania, zasnęłam wtulona w umięśnioną klatkę piersiową Gabrysia. Ze snu obudził mnie telefon. Nie zdążyłam odebrać, ale za to dostałam sms’a. Był od Xaviera : „Postanowiliśmy zostać w Gorzowie jeszcze 2 dni. Bedziemy w poniedziałek wieczorem. Nie zdemoluj domu. „. Powiedziałam o tym Gabriel’owi i wspólnie stwierdziliśmy, że on też dzisiaj nie będzie wracał do domu.
Po jakiejś godzinie przenieśliśmy się do mojego pokoju. Atmosfera była dość gorąca. Czule się całowaliśmy, aż nagle do pokoju wszedł Xavier.
-Wiedziałem, że tak będzie! Georginio! Z Elisabeth znowu jest ten chłopak! W dodatku kiedy otworzyłem drzwi obściskiwali się!
-Napisałeś, że nie wracacie! – krzyknęłam z oburzeniem.
-Zrobiłem to z premedytacją, bo chciałem pokazać twojej matce, że w ani 1 % nie mylę się co do ciebie – w tym momencie wstałam i zbliżyłam się do niego. – Jesteś zwykłą dziwką! – nie wytrzymałam… Z całej siły uderzyłam ojczyma w twarz… Nie mogłam pozwolić, aby ktoś wygadywał takie oszczerstwa w moim kierunku. Za bardzo to bolało…
Po tym czynie w pokoju nastała chwila milczenia. Xavier wpadł w szał. Gabriel nie czekając długo podbiegł do nas i odciągnął mnie od niego, żeby przy napływie agresji ten nie zrobił mi krzywdy. Mój przybrany tata wrzeszczał, że nie ujdzie mi to na sucho.. Groził, że jeszcze tego pożałuję… Przy tych zbyt dużych emocjach zaczęłam strasznie płakać. Teraz nawet ciepło Gabriela nie działało jak balsam na rany, bo moje rany były już zbyt wielkie…
W tym momencie na „miejsce akcji” wbiegła mama.
-Co się tu dzieje?! Ellie! Dlaczego płaczesz?! A ty Xavier przestań się już wydzierać, bo obudzisz Connor’a! Może mi ktoś wreszcie powiedzieć o co chodzi?!
-Mamo przepraszam… – wyjąkałam przez łzy…
-Pani Heathway, proszę wybaczyć, że się wtrącam, ale naprawdę nie widzę powodu dla czego Ellie miałaby żałować tego co zrobiła. Owszem, nie było to może najlepsze wyjście z zaistniałej sytuacji, lecz ona była już bezsilna…
-Tylko co tu się wydarzyło?! – pytała zniecierpliwiona…
-Już ja ci powiem co! -krzyczał Xavier – Ta smarkula nie ma żadnego szacunku dla starszych! Zadała mi cios w twarz! Wyobrażasz sobie? Ta suka mnie uderzyła!
-Nie mów tak o mojej córce!
-Dlaczego?! Taka prawda! Jeszcze do tego puszcza się na prawo i lewo za grosze!
-Zejdź mi z oczu! Nie słyszałeś?! Zabieraj swoje rzeczy i wynoś się z domu! Nie pozwolę aby ktokolwiek obrażał moje dziecko! Dobrze ci radzę, bo w innym wypadku nie ręczę za siebie!
-Jedna warta drugiej! Jesteście obydwie takie same! Szmaty i tyle!
-Idź stąd natychmiast! – była coraz bardziej wyprowadzona z równowagi..
-Mamusiu, co się stało? – do pokoju wszedł zapłakany Connor.
-Nic kochanie.. Chodź ze mną. Pójdziemy spać… Gabriel… Mógłbyś dzisiaj zostać z Ellie? Nie chciałabym, aby tak roztrzęsiona została sama..
-Oczywiście pani Heathway.
-Od teraz pani Easley… – poprawiła go i wyszła.
Ja bezradnie wgramoliłam się do łóżka ciągle nie mogąc powstrzymać potoku łez.. Jedyne co trzymało mnie na duchu, to świadomość, że są ze mną najważniejsze osoby – Gabriel, mama i Connor. Po raz kolejny dzisiaj, wtulona w mojego chłopaka zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz