Następne dni nie były już dla mnie tak łaskawe. Powróciły mdłości i nie miałam nawet siły aby zejść do kuchni… W łazience spędziłam trzy dni. Co prawa nie zaliczają się one do najgorszych, ale na pewno też nie do lepszych… Kiedy te męczarnie się już skończyły, postanowiłam wreszcie wyjść z domu. Założyłam na siebie luźne dresy mamy i udałam się na zakupy. Brzuch stawał się coraz większy, a ja nie miałam już żadnych ubrań, które by na mnie pasowały. Takie uroki ciąży…
W pobliskim centrum handlowym miałam swój ulubiony sklep z ubraniami dla ciężarnych. Już od jakichś 3 miesięcy nie robiłam zakupów nigdzie indziej, to też tym razem nie zastanawiając się, weszłam do niego, zgarnęłam kilka par spodni i bluzek i popędziłam do przymierzalni. Po dosyć długim namyśle zdecysowałam się na jasne jeansowe spodnie „trzymające” brzuszek, do tego trochę za duży T-shirt. Pocieszyłam się tym, że niedługo już mi będzie pasować.
Kiedy zadowolona wychodziłam ze sklepu, ktoś krzyknął moje imię. Na początku myślałam, że tylko mi się wydawało, ale jednak nie było to tylko złudzenie.
- Ellie! Ellie!
Odwróciłam się i zobaczyłam biegnącą w moją stronę Sophie i ciągnącego się za nią Alexa.
- Ooo! Cześć! Co słychać?
- U mnie wszystko w porządku, a jak u ciebie? Tak właściwie, to co robiłaś w tym sklepie? Twoja mama będzie miała kolejne dziecko? Znalazła sobie już kolejnego kandydata na męża? Jak się cieszę!
- No wiesz… Niezupełnie…
- To znaczy…? – zapytała niepewnym głosem moja przyjaciółka. Na jej twarzy zaczęło malować się zdziwienie pomieszane z niedowierzaniem i lekką nutą złości. Zrozumiałam, że się domyśliła.
- To ja będę miała malucha. Nie moja mama.
- Ale jak to? Z kim? Przecież od śmierci Gabriela z nikim się nie spotykałaś… Chyba, że to kolejna rzecz, którą przede mną zataiłaś…
- Nie, nic nie zataiłam. To dziecko Gabriela. W tym cały problem. Chociaż nie wiem, czy mojego synka mogę nazwać problemem, bo to dzięki niemu stanęłam na nogi i to właśnie dzięki niemu zrozumiałam, że mam jeszcze dla kogo żyć, że jestem komuś potrzebna…
- A co ze mną? Ja ci już nie wystarczałam? Nie czułaś wsparcia z mojej strony? Jeżeli tak, to nawet nie wiesz jak mi głupio. Bardzo cię za to przepraszam… Naprawdę nie chciałam, żebyś się tak poczuła. Przepraszam cię!
- Sophie, uspokój się. To nie tak. Ty wraz z moją mamą byłyście w tej sytuacji dla mnie największym wsparciem, ale to nie wystarczało. Straciłam mój sens życia, a dzięki mojemu dziecku on powrócił. Wybacz mi, że szybciej ci o tym nie powiedziałam, ale nie wiedziałam jak to zrobić. Nie miałam pojęcia jak zaaragujesz…
- Nie martw się już tym. Było, minęło. Przecież czasu nie cofniesz. Ważne, że teraz zdałam sobie sprawę, że będę ciocią! Jak świetnie! I rozumiem, że to będzie chłopczyk, bo raz wspomniałaś o synku?
- Tak, tak, chłopczyk. Będzie silny jak swoja mama i przystojny jak tata. Przynajmniej mam taką nadzieję. – puściłam oko do przyjaciółki. – A ty Alex co tak stoisz i nic nie mówisz? Nawet się ze mną nie przywitasz? – po tych słowach podeszłam do niego i mocno go przytuliłam, szepcząc aby nie zdradził się, że wiedział o ciąży szybciej niż Sophie.
- Ellie, a co powiesz na to, żebyśmy to uczcili? Dzisiaj wieczorem u mnie? Rodzice wyjechali, więc mieszkanie stoi puste. – zaproponowała Sophie.
- No pewnie. Z wielką chęcią. W końcu wyrwę się z tej nudnej codzienności.
Po tym całym zajściu wróciłam do domu. Zjadłam obiad, troszkę odpoczęłam i musiałam zacząć się szykować na „imprezę” u Sophie. Nie mogłam się powstrzymać i założyłam na siebie moje dzisiejsze nabytki. Były takie ładne!
Myślałam, że u mojej przyjaciółki będę tylko ja, ona i Alex. Jakie było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam wszystkich z poprzedniej klasy, do której chodziłam. Nie wiedziałam jak mam się zachowywać, ale szybko zrozumiałam, że Sophie już im powiedziała o dziecku. Nigdy nie potrafiła trzymać języka za zębami.
To, co się działo na tej „zabawie”, niczym nie różniło się od imprez, które organizowaliśmy rok temu. Alkohol, papierosy i inne używki. Przeważnie z nich korzystałam, więc dzisiaj trochę dziwnie się czułam, zwłaszcza, że po kilku godzinach większość już była upita lub naćpana… Jedynie Alex nie pił, ponieważ obiecał, że mnie później odwiezie do domu. To właśnie z nim byłam cały czas, który spędziłam u przyjaciółki. Z resztą osób po prostu nie dało się rozmawiać, ale nie z ich winy.
Około 2 w nocy zaczęło mi się robić słabo od dymu papierosów, więc stwierdziłam, że wrócę do mieszkania. Tylko najpierw wypadałoby się pożegnać z Sophie. Poprosiłam Alexa, żeby ze mną jej poszukał, bo myślałam, że jej nie znajdę. Zaskakująco szybko nam poszło… Była u siebie w pokoju, niestety nie sama. Kiedy tam weszliśmy, ona właśnie doznawała rozkoszy z chłopakiem z klasy… Alex nie wytrzymał. Wyciągnął z łóżka swojego „przeciwnika” i z całej siły uderzył w twarz. Potem wybiegł na zewnątrz. Widziałam, że Sophie wcale nie była na tyle pijana, żeby nie mieć panowania nad swoimi czynami. Puściłam jej tylko gardzące spojrzenie i udałam się za Alexem.
- Alex! Błagam cię poczekaj, nie mam siły biec…
- Przepraszam cię Ellie… Chodź do samochodu, odwiozę cię, tak jak obiecałem.
- Oszalałeś?! Chcesz w takim stanie prowadzić? Nie pozwolę ci. Pójdziemy na autobus, ale razem, bo sama się boję…
- Okey… Wybacz mi moje zachowanie… Nie wiedziałem co zrobić. Zobaczyłem moją dziewczynę w łóżku z innym facetem! To było najgorsze co mogło mi się teraz przytrafić!
- Przestań mnie przepraszać, to Sophie zachowała się jakby nie wiedziała, co to jest zwykły ludzki poziom. Chodź już. Nie bądźmy tu ani chwili dłużej.
Kiedy dojechaliśmy do mojego domu, nie zastaliśmy nikogo. Okazało się, że mama z Connorem wyjechała do dziadków na kilka dni. Próbowała się do mnie dodzwonić, ale nie odbierałam, więc postanowiła zostawić kartkę.
Przez sytuację, która zaszła u Sophie, zupełnie przestałam być śpiąca, ale za to Alex ledwo trzymał się na nogach. Zaproponowałam mu, żeby poszedł do mnie do pokoju i się zdrzemnął, a ja usadowiłam się na kanapie i włączyłam telewizor. Nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
Rano obudził mnie odgłos smażonych jajek. Otworzyłam oczy i ujrzałam Alexa.
- Cześć! Która jest godzina? – zapytałam Alexa.
- O, już wstałaś. Jest pierwsza po południu. Dosyć długo spałaś, ale nie ma się co dziwić. Miałaś za sobą zarwaną noc.
- No faktycznie… Przepraszam, że o to zapytam, ale rozmawiałeś z Sophie?
- Tak… Nie była to miła rozmowa… Powiedziała, że już nie chce ze mną być. Stwierdziła, że na imprezie zachowałem się jak ostatni dupek, kiedy uderzyłem Jack’a w twarz.
- Nie sądziłam, że kiedykolwiek użyję tych słów, ale to Sophie zachowała się jak zwykła suka. Muszę z nią jak najszybciej spotkać. Powiem jej co o sądzę o jej zachowaniu.
- Odpuść sobie… Szkoda twojego czasu. Narazie myśli, że nie zrobiła nic złego, a ty byś się tylko niepotrzebnie denerwowała.
- Jak wolisz. – stwierdziłam, że nie będę robić niczego wbrew Alexowi, zbyt dużo przeszedł ostatniej nocy.
Zjedliśmy razem śniadanie, po czym udałam się na górę na poranną toaletę. Założyłam na siebie nowe jeansy i jakąś bluzkę z szafy mamy. Po tym poszłam z Alexem na spacer. Bardzo się ucieszyłam, ponieważ czułam, że jestem jakoś strasznie sztywna. Po dwóch godzinach wróciliśmy do domu. Mama nagrała się na sekretarkę, mówiła, że wraca za tydzień. Babcia złamała nogę i musi jej pomóc, bo nie jest teraz samodzielna. Trochę się zmartwiłam, nie tylko zdrowiem babci, ale także zastanawiałam się, jak dam sobie radę w dużym domu. Do tego jeszcze przez tak długi okres czasu i z dzieckiem pod sercem… Powiedziałam o moich obawach Alexowi, a on zaproponował, że jeżeli chcę, to on może nocować u mnie, żebym czuła się bezpieczniej. W tym momencie kamień spadł mi z serca.
Wieczorem usiedliśmy razem na sofie i włączyliśmy jakąś komedie. Niestety nie była zbyt ciekawa, więc po kilkudziesięciu minutach telewizor został wygaszony. Momentalnie poczułam ogromne zmęczenie, dlatego od razu poszłam do swojego pokoju i szybko zasnęłam.
Obudziłam się w środku nocy. Cierpiałam niemiłosiernie. Wstałam z łóżka i ostatkiem sił zeszłam na dół do Alexa. On nie czekał na żadne słowa wyjaśnienia, wziął mnie na ręce, „zapakował” do samochodu i zawiózł do szpitala. Byłam pełna obaw, ponieważ zaczęłam plamić z dróg rodnych, a to mogło oznaczać poronienie. Do tego przez ból brzucha i pleców, w trakcie jazdy straciłam aż dwa razy przytomność. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, Alex wyjął mnie z auta i zaniósł do szpitala, tam posadzili mnie na wózek inwalidzki i zawieźli na ginekologię. Lekarz zbadał mnie i oznajmił, że mam niewydolność szyjki macicy i moja ciąża jest zagrożona. Postanowił zatrzymać mnie w szpitalu aż do porodu, ponieważ musiałam przez ten cały czas leżeć i przyjmować bardzo silne lekarstwa. Alex pojechał do mojego mieszkania po pare najpotrzebniejszych rzeczy, a resztę nocy spędził ze mną w szpitalu.
Hej już nie mogę się doczekać następnych rozdziałów.Po prostu to jest świetne.
OdpowiedzUsuńCiekawe czy Alex i główna bohaterka będą parą <3
:*
Super. Bosko i wg brak słów :). Pokochałam <3. Hehehe, też mam Gabriela w opowiadaniach, ale mój żyje :].
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie www.what-do-you-know.blogspot.com
Pozdrowionka :** !
sweeeet...
OdpowiedzUsuńwpadnij na mojego bloga:
www.cudownieprawdziwamilosc.bloog.pl
Ja nie wiem czy Ty wiesz, ale to jest genialne, dlatego mam nadzieję, że jak najszybciej wrócisz tutaj i dodasz kolejny rozdział!
OdpowiedzUsuń@SwagggerLove
Zapraszam do mnie i mojej przyjaciółki na opowiadanie o Justinie Bieberze:
swagggerlove.blogspot.com